Polska - Finlandia
2:3

dzieje się

Najtrudniejszy dzień życia

7 marca 2010, 21:39

Kim Tiilikainen, mimo największego sukcesu w historii fińskiego tenisa (jeszcze nigdy reprezentanci tego kraju nie wygrali pięciu kolejnych meczów w Pucharze Davisa; jeszcze nigdy nie byli tak blisko Grupy Światowej), wyglądał na umiarkowanie szczęśliwego. Przypomnijmy: kapitan Finlandii jest osobistym trenerem Jerzego Janowicza. Wielokrotnie powtarzał, że kibicuje tylko dwóm drużynom – właśnie tym, które w tym tygodniu spotkały się w Sopocie.

- Od czasu, kiedy poznałem wyniki losowania, czułem się z tym źle. Uwierzcie mi, że Polska jest jedynym krajem, którego nie chciałbym pokonać. Ale taki jest sport… – powiedział z prawdziwym smutkiem na twarzy.

Pożegnanie z Afryką

7 marca 2010, 21:30

Michał Przysiężny – Henri Kontinen 4:6, 6:3, 7:6(4), 6:7(4), 5:7
Polska – Finlandia 2:3

Z Afryką Południową w II rundzie Grupy I Strefy Euro-Afrykańskiej zagra Finlandia, która w Sopocie pokonała Polskę 3:2.

Wystarczy spojrzeć na wynik – nie kłamie. Michał Przysiężny przez ponad cztery godziny walczył z Henri Kontinenem dosłownie o każdy gem, każdą piłkę. Zaczął może nienajlepiej, ale stratę seta odrobił z nawiązką, a w czwartej partii prowadził 4:1, a potem 4:2 i 30-0 przy własnym serwisie.

- Gdy przegrałem tego gema, od razu przypomniał mi się piątkowy mecz z Jarkko Nieminenem. Teraz mogę powiedzieć, że były to bardzo podobne pojedynki. Oba były do wygrania, a oba przegrałem… – powiedział Polak.

Na swoje usprawiedliwienie miał tylko zmęczenie. W piątek ledwo zszedł z kortu, w sobotę też jeszcze ledwo chodził, a dziś czuł się po prostu przemęczony. Dziennikarze, w imieniu swoich czytelników i słuchaczy, którzy codziennie niemal zapełnili Halę 100-lecia Sopotu, zadali pytanie, które chyba wszystkim samo cisnęło się na usta: sędziowie.

- Serwis był 10 centymetrów w korcie, a oni krzyczeli “aut”. Ci amatorzy wypaczyli wynik. Jestem pełen uznania dla chłopaków, że jakoś sobie z tym radzili. Więcej nie chce mi się gadać… – powiedział kapitan Radosław Szymanik.

- Podam tylko jeden przykład. Supervisor musiał skorygować oczywisty błąd na moją niekorzyść. A podobno graliśmy u siebie… – dodał Przysiężny.

Teraz Polska zmierzy się z Łotwą w meczu o utrzymanie się w Grupie I.
- Nawet nie brałem tego pod uwagę, więc nie potrafię nic powiedzieć na temat tego rywala – zakończył Szymanik.

Kubot ze wspomaganiem

7 marca 2010, 16:56

Łukasz Kubot – Jarkko Nieminen 4:6, 6:7(6), 7:6(4), 5:7
Polska – Finlandia 2:2

Żadne wsparcie nie pomogło – ani z trybun, ani z rąk masażysty. Łukasz Kubot przegrał z Jarkko Nieminenem, Polska remisuje z Finlandią, więc teraz wszystko zależy od Michała Przysiężnego i Henriego Kontinena.

Ten pojedynek na pewno był do wygrania, jednak nie został spełniony żaden warunek konieczny. Pierwszy set uciekł, gdy Kubot – prowadząc 2:1 i 40-0 przy serwisie Nieminena – stracił kolejno tuzin punktów. W drugiej partii Polak szybko przełamał serwis rywala, lecz Fin wyrównał na 4:4. Zmiana stron w tiebreaku przy stanie 1-5 nigdy nie wróży nic dobrego, a jednak nie była to zmiana ostatnia. Dwie kolejne akcje wygrał niestety Nieminen, więc Kubot miał do odrobienia już dwusetowy deficyt.

O trzeciej partii można zapomnieć od razu po odnotowaniu, że wygrał ją Kubot. Cała dramaturgia została odroczona do czwartego seta. 1:5 to jeszcze nie porażka. W ósmym gemie Polak obronił nawet meczbola, a potem zamiast ustawić się na linii serwisowej, poprosił o pomoc medyczną. Wtedy nie wyglądało to jeszcze na szczególnie ciężki przypadek. Kubot wstał z krzesełka i – napędzany przez niesamowity doping publiczności – zdołał wyrównać na 5:5.

Kolejnego gema przegrał zbyt łatwo, żeby nie obudzić niepokoju w nawet największych optymistach. Kiedy leżał na korcie jak na stole do masażu, można było jeszcze trochę się łudzić. Gdy wstał i ruszył na linię końcową, wątpliwości nie było już żadnych. Przez bardzo silny skurcz mięśnia czworogłowego Kubot nie był już w stanie zatrzymać coraz bardziej zmęczonego Nieminena.

- Bardzo mi przykro, że jeszcze nie zdobyliśmy trzeciego punktu. Mam nadzieję, że Michał postawi kropkę nad “i”. Publiczności muszę podziękować w imieniu swoim i chłopaków, nigdzie w Polsce nie grałem przy takim dopingu. Decyzje sędziów zostawiam bez komentarza – powiedział lider reprezentacji Polski.

Powiedzmy to dyplomatycznie – sędziowie liniowi podjęli wiele bardzo kontrowersyjnych decyzji. Nie tylko publiczność wydałaby w tych sytuacjach inne werdykty, także prezes fińskiej federacji wyglądał na cokolwiek zdziwionego, zwłaszcza po serii “błędów stóp” wywołanych nie tylko Kubotowi, ale wszystkim naszym tenisistom.

Krok drugi – podwójny

6 marca 2010, 17:13

Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski – Henri Kontinen, Jarkko Nieminen 6:4, 7:6(4), 4:6, 6:3
Polska – Finlandia 2:1

W sobotę wszystko zmieściło się w granicach oczekiwań. Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski pokonali Henriego Kontinena i Jarkko Nieminena, dzięki czemu Polska po raz pierwszy objęła prowadzenie w meczu z Finlandią. Grupa Światowa Pucharu Davisa jest nieco bliżej.

Zgodnie z przewidywaniami kapitan Kim Tiilikainen zmienił wcześniej zgłoszony skład i jeszcze wczoraj wieczorem poinformował obu singlistów, że wystąpią także w deblu. Nieminen, po 4,5-godzinnym pojedynku z Michałem Przysiężnym, oddał się w ręce masażystów, którzy – wydaje się – wykonali swą robotę całkiem dobrze.

Kibice nie mają żadnego powodu do narzekań. Mecz był momentami bardzo widowiskowy, nie brakowało w nim nagłych zwrotów akcji, kilka kontrowersyjnych decyzji sędziów liniowych znakomicie podniosło temperaturę na trybunach i na korcie. Najważniejszy był jednak wynik. Zwycięstwo debla bardzo przybliżyło całą drużynę do spotkania II rundy z Afryką Południową.

- To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu. Przegraliśmy trzeciego seta, bo trudno utrzymać koncentrację przez trzy godziny – Fyrstenberg wyjaśnił przyczynę wydłużenia spotkania dokładnie do dwóch godzin i 48 minut.

Matkowski nie mógł natomiast nachwalić się udziału Kubota w wygraniu meczu, w którym Kubot… nie grał. – Łukasz rozruszał całą publiczność. Jutro chcielibyśmy mu się zrewanżować, ale będzie trudno, bo on był dzisiaj wodzirejem numer 1.

W niedzielę trzeba zdobyć trzeci punkt, aby zrobić kolejny, całkiem duży krok w stronę Grupy Światowej. Pierwszą okazję będzie miał o 11:30 Kubot, który spotka się z Jarkko Nieminenem. Gdyby, odpukać, wygrał Fin, do poprawki z Kontinenem stanie Michał Przysiężny.

Polska – Finlandia w obrazie

6 marca 2010, 11:13

Mamy w Sopocie kamerę i nie wahamy się jej używać. “Za szybką” stali już między innymi Łukasz Kubot oraz prezesi polskiej i fińskiej federacji. Do obejrzenia także urywki z wszystkich meczów. Zachęcamy do regularnego klikania w zakładkę Filmy!

Bliżej świata – krok pierwszy

5 marca 2010, 21:42

Łukasz Kubot – Henri Kontinen 6:4, 6:2, 7:6(5)
Polska – Finlandia 1:1

Dzień zaczął się źle, ale zakończył się dobrze. A raczej zgodnie z planem – Łukasz Kubot po dwóch godzinach i kilku minutach pokonał Henriego Kontinena i wyrównał stan meczu Polska – Finlandia. W ten sposób został zrobiony pierwszy krok w stronę Grupy Światowej Pucharu Davisa.

Pokonany Fin przyznał, że dość długo spisywał się po prostu słabo i dopiero w trzecim secie wszedł we właściwy dla siebie rytm gry. Z jego perspektywy niewiele to zmieniło; tyle tylko, że mecz ciągnął się trochę dłużej niż życzyłaby sobie publiczność. Z perspektywy trybun sprawy wydawały się całkiem proste – Kontinen dobrze serwował, ale to był jedyny argument, który mógł położyć na korcie. Na Kubota o wiele za mało.

Lider polskiej drużyny zaczął od podziękowań za doping. Bardzo go potrzebował, bo wyszedł na kort trochę zdenerwowany. – Wiedziałem, że Michał Przysiężny był o punkt od zwycięstwa nad Jarkko Nieminenem. Stąd ta presja, że powinienem zakończyć dzień na 1:1. W trzecim secie Fin fantastycznie serwował. Nie było widać różnicy w rankingu, graliśmy jak równy z równym. Wiedziałem, że muszę wytrzymać do tiebreaka i w nim szukać swojej szansy. Cieszę się, że byłem na korcie najkrócej jak się dało – podsumował Kubot.

Nic dodać, nic ująć. Może poza tym, że jutro o 13:00 kolej na deblistów.

Krok w bok

5 marca 2010, 20:26

Michał Przysiężny – Jarkko Nieminen 7:6(5), 6:7(4), 7:6(5), 6:7(7), 4:6
Polska – Finlandia 0:1

Co można powiedzieć o pojedynku, który trwał 4 godziny i 35 minut (rekord w historii startów Polski w Pucharze Davisa), w którym obaj tenisiści marnowali piłki meczowe, który wprowadzał publiczność w skrajne emocje? Można albo opowiadać godzinami, albo skwitować krótko – zadowolony zwycięzca niemal natychmiast przyszedł podzielić się z mediami swoją radością. Pokonany zamknął się w szatni i pierwsze chwile po porażce wolał przeżywać w samotności.

Na korcie w Hali 100-lecia Sopotu nie było widać różnicy między 13. niedawno tenisistą świata a graczem dopiero aspirującym do czołowej setki. Przysiężny świetnie serwował, miał odwagę, aby atakować i fantazję, aby grać nie tylko skutecznie, ale i efektownie. Temperatura spotkania rosła z każdym setem, a stan wrzenia osiągnęła dwa razy. W czwartym tiebreaku, prowadząc 7-6, Polak nie wykorzystał piłki meczowej. Nikt wtedy nie wiedział jeszcze, że jedynej. W piątym secie meczbole miał tylko Fin. Ostatniego nie zmarnował.

- Michał zagrał świetnie, jak zawodnik z czołowej “50″. Był agresywny, bardzo dobrze serwował, popełniał niewiele błędów, walczył o każdą piłkę – Nieminen sypał pochwałami jak z rękawa. – Tym bardziej cieszy mnie dzisiejsze zwycięstwo.

Zapytany o ewentualny występ w jutrzejszym deblu, Fin zapewnił, że da radę. – Przygotowanie fizyczne to raczej mój atut. A wygranie takiego pojedynku, w którym musiałem na dodatek obronić meczbola, pomaga jeszcze szybciej się zregenerować.

Przysiężnemu będzie trudniej, ale on ma czas do niedzieli, bo w deblu raczej nie wystąpi. Przez godzinę, jaka dzieliła go od zakończenia meczu do rozpoczęcia konferencji prasowej, ochłonął na tyle, że na wszystkie pytania odpowiadał spokojnie, choć z trudnym do ukrycia smutkiem w głosie.

- Nie wykorzystałem okazji, kiedy w czwartym secie prowadziłem 3:2 i 30-0. Gdyby wtedy nie zabrakło mi na chwilę koncentracji, to zapewne nie byłby potrzebny kolejny tiebreak. Potem miałem meczbola… Chętnie zamieniłbym go na dziesięć innych w normalnych turniejach, bo Puchar Davisa jest czymś szczególnym. Gra się przecież nie tylko dla siebie, lecz także dla kolegów, publiczności, dla kraju.

Wpis do historii polskiego tenisa – 4:35 to najdłuższy mecz naszego reprezentanta w Pucharze Davisa – wcale go nie ucieszył. Przysiężny zapewnił, że wolałby wygrać w krótszym czasie, byle tylko wygrać.

- Klucz do zwycięstwa? Mnie o to nie pytajcie. Nie wygrałem, więc nie wiem, co nim było. Aut w piątym secie? Był, i to 20-centymetrowy. Powinno zrobić się 2:2, a zrobiło 1:3. Może to kara za to, że nie wygrałem w czterech setach… – zastanawiał się nad przyczyną pomyłki sędziego liniowego. Na tej nawierzchni piłka śladu nie zostawia, nad Sopotem krążą mewy, a nie “jastrząb” z powtórkami, więc Polak nie mógł przekonać arbitrów do swoich racji. Publiczność już dawno była przekonana.

Polska przegrywa 0:1. Mógł być pierwszy krok w stronę Grupy Światowej, jest krok w bok. Do zwycięstwa nad Finlandią nadal potrzebne są trzy punkty.

Michał Przysiężny o 13:00

4 marca 2010, 16:22

Losowanie par w meczu Pucharu Davisa sprowadza się do wskazania kolejności gier pierwszego dnia, bo później wszystko jest już jasne i wynika z regulaminu zawodów. Wiadomo, że w sobotę rywalizują deble, natomiast w niedzielę jako pierwsi na kort wchodzą liderzy obu ekip. A w piątek?

Właśnie po to jest losowanie. W szklanej wazie znalazły się kartki z czterema nazwiskami, które w swoim biurze osobiście wydrukował i pociął (kartkę A4, nie nazwiska) przedstawiciel ITF Carl Baldwin. Następnie, już podczas ceremonii, los – ręką Moniki Brudło, reprezentującej BNP Paribas, czyli sponsora tytularnego Pucharu Davisa – wyznaczył Jarkko Nieminena jako tego gracza, który ma zacząć mecz. Oczywiście nie sam. Skoro padło na fińską rakietę nr 1, to w pierwszej parze po polskiej stronie stanie Michał Przysiężny, nasz nr 2. Zaczną o 13:00.

O której na korcie pojawią się Łukasz Kubot i Henri Kontinen, trudno przewidzieć. Wiadomo na pewno, że stanie się to ok. 20 minut po zakończeniu pojedynku Przysiężnego z Nieminenem.

Po części oficjalnej dziennikarze zaczęli czynić swoją powinność. Najpierw fotoreporterzy przestawiali tenisistów przed obiektywami, potem właściciele mikrofonów i dyktafonów przysiedli się do wcześniej upatrzonych graczy i zadali im mnóstwo pytań. Z reguły krążyły one wokół weekendowej konfrontacji polsko-fińskiej. Oczywiście największe wzięcie mieli liderzy – Kubot i Nieminen. W zasadzie obaj powtórzyli to, co powiedzieli wczoraj – obaj doceniają klasę rywala, obaj liczą na wysoki poziom meczów i obaj mają nadzieję na zwycięstwo swojej drużyny.

Program meczu Polska – Finlandia:

- piątek, 13:00: Michał Przysiężny – Jarkko Nieminen, następnie Łukasz Kubot – Henri Kontinen;

- sobota, 13:00: Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski – Harri Heliovaara, Timo Nieminen;

- niedziela, 11:30: Kubot – J. Nieminen, następnie Przysiężny – Kontinen.

UWAGA: Najpóźniej godzinę przed każdym meczem kapitanowie mogą dokonać zmiany zawodnika.

Do trzech punktów sztuka

3 marca 2010, 17:29

W Pucharze Davisa wiadomo prawie wszystko. W piątek i niedzielę single, w sobotę debel, w czwartek losowanie, a w środę konferencje prasowe obu drużyn. Nie wiadomo tylko, kto wygra.

– Ten mecz to dla nas duże wyzwanie. Polacy grają ostatnio swój najlepszy tenis – ocenił Kim Tiilikainen, kapitan reprezentacji Finlandii. Dobrze wie, co mówi, przecież od kilku lat mieszka w Polsce. Język polski zna na tyle dobrze, że większości pytań nie trzeba było mu tłumaczyć, ale na wszystkie odpowiedział po angielsku.

Polskich dziennikarzy interesowało np., czy – a jeśli tak, to jakie – Tiilikainen widzi słabe punkty reprezentacji Polski. Odparł, że nie widzi żadnych.

– W polskim tenisie zawsze był duży potencjał. Ostatnie sukcesy wzięły się stąd, że zawodnicy weszli w optymalny wiek. Nie można też zapominać o roli Prokomu. U nas takiego sponsora nie było i nie ma. A w Pucharze Davisa nie ma pojedynków mniej lub bardziej ważnych. Każdy mecz trzeba starać się wygrać – dodał dając do zrozumienia, że dzielić skóry na Finlandii jeszcze nie powinniśmy.

Tiilikainen jest jeden, ale Nieminenów – aż dwóch.

– Nie, nie jesteśmy rodziną. Po prostu nasze nazwisko jest w Finlandii bardzo popularne – wyjaśnił Jarkko, lider ekipy. A jej kapitan dodał jeszcze: – Część nazwiska można przetłumaczyć dosłownie jako „zatoka”.

Pierwsze pytanie do reprezentantów Polski było konkretne – o oczekiwania.

– Jeśli pytacie o wynik, to chcemy zdobyć trzy punkty. Wszystko jedno, czy będziemy mieli je już w sobotę, czy dopiero w niedzielę – odpowiedział kapitan Radosław Szymanik.

Łukasz Kubot zapewnił, że przyzwyczaił się do ciągłych zmian stref czasowych i nawierzchni, więc i tym razem nie powinien mieć z tym problemu. Do meczu zostały jeszcze dwa dni, więc będzie przygotowany nie gorzej niż koledzy. – Gramy w najsilniejszym składzie. Jestem optymistą i mam nadzieję, że jakiś punkcik dorzucę.

Najbardziej zadowolony z nawierzchni, jaka została położona w Hali 100-lecia Sopotu, był Michał Przysiężny. – Z Nieminem i Kontinenem na ziemi grałoby mi się na pewno trudniej – przyznał.

– Sami wiemy, że nasze ostatnie wyniki odbiegają od oczekiwań. Ale jesteśmy spokojni, zaczniemy wygrywać – zadeklarował, w imieniu swoim i Mariusza Fyrstenberga, Marcin Matkowski. – Puchar Davisa wyzwala w nas dodatkowe emocje, wyciąga wszystko, co najlepsze. W Polsce jeszcze nigdy nie przegraliśmy.

Z tych wypowiedzi nie należy jednak wyciągać wniosku, że trzy punkty są tylko kwestią czasu. – Nie mogę obiecać, że wygramy, bo to jest przecież sport. Obiecuję natomiast, że zrobimy wszystko, żeby wygrać – podsumował Łukasz Kubot.

Obaj kapitanowie odmówili podania składów. Ogłoszą je dopiero jutro, przed ceremonią losowania, która rozpocznie się o 13:00.

Radwańska prawdę ci powie

3 marca 2010, 15:03

Najlepszej polskiej tenisistce wypada wierzyć na słowo. I jeśli ona mówi, że Polska wygra z Finlandią, to innego wyjścia nie ma.

Co dokładnie powiedziała Agnieszka Radwańska, kiedy zapytaliśmy o mecz jej kolegów z daviscupowej reprezentacji Polski? – Finowie mogą straszyć Jarkko Nieminenem, jednak my mamy w składzie świetnych deblistów i Łukasza Kubota, który gra ostatnio bardzo dobrze. Chłopaki nie powinni tego przegrać.

Kiedy mecz Polska – Finlandia wejdzie w decydującą fazę, pani Agnieszka będzie w dalekiej Kalifornii. Ale zaciśniętych kciuków nie wypuści.

Starsze wpisy »

plan na Sopot (wyniki)

piątek, 13:00
Michał Przysiężny – Jarkko Nieminen 7:6(5), 6:7(4), 7:6(5), 6:7(7), 4:6
Łukasz Kubot – Henri Kontinen 6:4, 6:2, 7:6(5)

sobota, 13:00
Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski – Henri Kontinen, Jarkko Nieminen 6:4, 7:6(4), 4:6, 6:3

niedziela, 11:30
Łukasz Kubot – Jarkko Nieminen 4:6, 6:7(6), 7:6(4), 5:7
Michał Przysiężny – Henri Kontinen 4:6, 6:3, 7:6(4), 6:7(4), 5:7