Polska - Hiszpania
1:4

archiwum

Cicha szatnia, czyli Polska – Belgia 2:3

6-7 lutego 2010

Spotkanie I rundy Grupy Światowej II, które odbyło się w lutym w bydgoskiej hali Łuczniczka, miało otworzyć nam drogę do Grupy Światowej. Wszystko o meczu: www.pzt.pl/fedcup/2010/polska-belgia

Zaczęło się obiecująco. Marta Domachowska wygrała pierwszego seta meczu otwarcia ze znacznie wyżej notowaną Yaniną Wickmayer. W dwóch kolejnych Belgijka zaczęła jednak radzić sobie z szybką nawierzchnią bydgoskiego kortu i ostatecznie wygrała, jednak dobre wrażenie pozostało tym bardziej, że ta porażka była wkalkulowana w końcowy sukces.

W drugim meczu, w którym zmierzyły się Agnieszka Radwańska i Kirsten Flipkens, cyfry były już po naszej stronie. „Pierwsza rakieta” reprezentacji Polski miała wygrać to spotkanie i tak też się stało, choć po szybko wygranym pierwszym secie, w drugim Flipkens stawiła Radwańskiej zacięty opór. Grając coraz pewniej, doprowadziła do tie-breaka, w którym rozegrał się dramat. Belgijka upadła i przed bardzo długą chwilę nie była w stanie się podnieść, wskazując na kolano. Po przerwie medycznej wróciła do gry przy oklaskach widowni, walczyła dzielnie, jednak nie dała rady. Jeszcze wygrała kilka kolejnych piłek i ze stanu 2-6 doprowadziła do 5-6, jednak czwartego meczbola nie zdołała już obronić.

Agnieszka Radwańska zakończyła sobotnie zmagania, ale też rozpoczęła niedzielne boje. Mecz z liderką reprezentacji Belgii, Wickmayer, mógł przesądzić o końcowym rezultacie i z perspektywy wiemy, że tak się właśnie stało. Pojedynek rozpoczął się od pięciu kolejnych gemów wygranych przez Polkę i wydawało się, że po godzinie będziemy cieszyć się z łatwego zwycięstwa. Nic z tego. Spotkanie przedłużyło się do trzech godzin i zakończyło obroną trzech meczboli przez Radwańską i czwartym wykorzystanym przez Wickmayer. Wcześniej trzech kolejnych piłek meczowych nie wykorzystała Polka.

„Przy tych trzech niewykorzystanych piłkach meczowych zabrakło… jednej wygranej piłki” – podsumowała zasmucona Radwańska. „Cóż, trochę się wszystko zawaliło. Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie czy Yanina wygrała mecz, czy też ja go przegrałam… to powiedziałabym, że ja przegrałam, bo miałam przecież trzy meczbole z rzędu.”

Drugie z niedzielnych spotkań również rozpoczęło się od prowadzenia 5:0. W tym przypadku prowadzącą była Kirsten Flipkens, która – jak można było przypuszczać – wygrała pierwszego seta. W drugim – znów! – tie-break, jednak na tym podobieństwa się kończą. Marta Domachowska miała w nim dwie piłki setowe, jednak nie zdołała ich wykorzystać. Flipkens wygrała cztery kolejne wymiany i zakończyła mecz wysokiej próby akcją serwis-wolej.

W tej sytuacji gra podwójna była już tylko formalnością. Nie był to dla łatwy mecz dla Klaudii Jans i Alicji Rosolskiej, bo trudno walczyć z poczuciem, że wygrana już nie pomoże. „Losy meczu były rozstrzygnięte, więc trudno było nam się skoncentrować. Atmosfera w szatni po niedzielnych grach pojedynczych była bardzo… cicha” potwierdziła Rosolska. Wierzymy, że po ostatnim meczu z Hiszpankami będzie bardzo głośno.

Polska – Belgia 2:3
M. Domachowska – Y. Wickmayer 6:4, 1:6, 3:6
A. Radwańska – K. Flipkens 6:2, 7:6 [5]
A. Radwańska – Y. Wickmayer 6:1, 6:7 [6], 5:7
M. Domachowska – K. Flipkens 3:6, 6:7 [6]
K. Jans, A. Rosolska – A-S. Mestach, S. Oyen 6:3, 3:6, 6:1

Sopot, hala SKT, Haffnera 57b

Sobota, 24 kwietnia 2010, godz. 13:00
A. Radwańska – C. Suarez 6:3, 6:1
M. Domachowska – M. J. Martinez 6:7 [4], 2:6

Niedziela, 25 kwietnia 2010, godz. 10:00
Radwańska – Martinez 3:6, 4:6
Domachowska – Suarez 3:6, 2:6
K. Jans, A. Rosolska – N. Llagostera, A. Parra 2:6, 4:6

39