Polska pokonuje Brazylię w Billie Jean King Cup!
Reprezentacja Polski pokonała Brazylię 3:2 w spotkaniu play off Billie Jean King Cup (dawniej Fed Cup) w Hali Na Skarpie w Bytomiu. Decydujący był pojedynek debli, w którym Magdalena Fręch i Katarzyna Kawa wygrały z Caroliną Meligeni Alves i Luisie Stefani 1:6, 6:2, 6:4.
Zwycięstwo w Bytomiu oznacza awans do przyszłorocznych kwalifikacji o prawo gry w finałowym turnieju Billie Jean King Cup by BNP Paribas w Budapeszcie.
W pierwszym sobotnim meczu singlowym drugi punkt dla Polski zdobyła Magdalena Fręch, wygrywając z Laurą Pigossi 4:6, 6:3, 7:6 (7-4).
Po meczu Magdalena Fręch powiedziała:
- Większa presja, niż dzisiaj, była u mnie w piątek. Cieszyłam się, że spotkanie z Alves skończyło się w dwóch setach. W sobotę emocje były mniejsze, mniej się stresowałam. Nie grałam za to w stu procentach tak, jakbym tego chciała. Moje niezadowolenie było widoczne, za bardzo zwracałam uwagę na to, co mi nie pasowało. Wyłączyłam się w drugim i trzecim secie i w końcu zaczęłam grać swój tenis. Nie był to mój najdłuższy mecz w karierze. W 2017 roku w jednym ze spotkań spędziłam więcej czasu na korcie. Wtedy po trzecim secie nie byłam w stanie chodzić.
Kapitan cały czas mnie podtrzymywał na duchu. Dostawałam komunikaty, co mam robić w kolejnych gemach, wymienialiśmy się spostrzeżeniami. Ponieważ jestem wzrokowcem, to szybciej koduję, kiedy mam to narysowane. Dawid prowadzał spokój, nie pokazywał żadnych negatywnych emocji, wspierał mnie. Na tym polega główna różnica między grą w Tourze i w reprezentacji. Na turniejach trener może się komunikować z zawodnikiem, ale nie ma wejścia na kort. W Billie Jean King jest kapitan na ławce i to cały czas. Zwykle na przerwach bijemy się ze swoimi myślami, a tu możemy do kogoś skierować swoje uwagi i liczyć na podpowiedzi - uważa Fręch.
Rozgrywki drużynowe tracą na prestiżu. W moim przypadku jest tak, że start w Bytomiu zabiera mi możliwość gry w dwóch turniejach WTA, bo przepadły mi eliminacje do turniejów w poprzedni weekend i ten.
Gdyby były punkty za te rozgrywki do rankingu WTA, to więcej zawodniczek by w nich startowało. To ciężka decyzja dla tenisistek, zresztą u mnie też tak to wygląda. Walczę o Top 100, chcę zdobywać jak najwięcej punktów. Jeśli chodzi o Wimbledon, to chciałabym zagrać od razu w turnieju głównym. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby tak było - dodała.
Dzień wcześniej zawodniczka LOTOS PZT Team była lepsza od Caroliny Meligeni Alves 6:4, 6:3. Potem Urszula Radwańska przegrała z Laurą Pigossi 6:7 (9-11), 6:3, 2:6, po trwającym blisko trzy godziny meczu.
Fręch zapewniła w sobotę Polkom prowadzenie 2:1, ale w drugim sobotnim pojedynku singlowym Katarzyna Kawa (zastąpiła Urszulę Radwańską) przegrała z Caroliną Meligeni Alves 3:6, 5:7. Po tym pojedynku nastąpiła regulaminowa półgodzinna przerwa, podczas której kapitanowie dokonali roszad w składach debli.
Polska - Brazylia 3:2 (Bytom, Hala Na Skarpie):
piątek, 16 kwietnia
Magdalena Fręch - Carolina Meligeni Alves 6:4, 6:3
Urszula Radwańska - Laura Pigossi 6:7 (9-11), 6:3, 2:6
sobota, 17 kwietnia
Magdalena Fręch - Laura Pigossi 4:6, 6:3, 7:6 (7-4)
Katarzyna Kawa - Carolina Meligeni Alves 3:6, 5:7
następnie
Magdalena Fręch, Katarzyna Kawa - Carolina Meligeni Alves, Luisa Stefan 1:6, 6:2, 6:4