Polscy mistrzowie challengera w Splicie
Pierwsze tytuły w ATP Challenger Tour - Kacpra Żuka oraz debla Szymon Walków i Jan Zieliński (wszyscy LOTOS PZT Team), a także zwycięstwo kobiecej reprezentacji Polski nad Brazylią 3:2 w Bytomiu, w meczu Billie Jean King Cup (dawniej Fed Cup) – to najważniejsze wydarzenia tego tygodnia w polskim tenisie.
W drugiej z rzędu imprezie na kortach ziemnych w Splicie (z pulą nagród 44,82 tys. euro) polscy zawodnicy zgarnęli oba tytuły. Pierwsze zwycięstwo w cyklu challengerów odnotował Kacper Żuk, który dzięki temu w poniedziałek awansuje na 172. pozycję w rankingu ATP Tour, najwyższą w karierze.
To były bardzo pracowite dni w wykonaniu zawodnika LOTOS PZT Team, bowiem musiał najpierw przejść dwie rundy eliminacji, a potem wygrał jeszcze pięć meczów. Od ważnego zwycięstwa - nad doświadczonym Czechem Lukasem Rosolem 6:4, 7:6 (7-4) - rozpoczął występ w głównej drabince.
Następnie pokonał Niemca Maximiliana Marterera 6:4, 7:6 (7-4), Australijczyka Aleksandra Vukicia 6:4, 6:1, a jedynego seta stracił w półfinale, w którym wyeliminował Szweda Eliasa Ymera 6:7 (5-7), 6:0, 6:1. W niedzielnym finale tenisista prowadzony przez trenera Aleksandra Charpantidisa nie dał większych szans Francuzowi Mathiasowi Bourgue'owi, wygrywając 6:4, 6:2.
Dzień wcześniej z pierwszego wspólnego deblowego tytułu w imprezie rangi ATP Challenger Tour cieszyli się Walków i Zieliński, których na miejscu wspierał Mariusz Fyrstenberg - kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Davisa.
Duet LOTOS PZT Team okazał się najlepszy w całym turnieju nie oddając rywalom nawet seta. Już w półfinale Polacy zrewanżowali się Kazachom Andriejowi Gołubiewowi i Aleksandrowi Nedowiesowowi (nr 2.) za porażkę w ubiegłotygodniowym finale właśnie w Splicie.
Natomiast w finale pewnie wygrali z Gregoirem Barrerem i Albano Olivettim 6:2, 7:5. Walków odnotował w ten sposób szóste zwycięstwo w challengerach ATP, a Zieliński - drugie.
Nie powiodło się w Splicie Karolowi Drzewieckiemu, który w parze z Niemcem Denielem Masurem odpadł w pierwszej rundzie.
My wciąż dochodzimy do siebie po wielkich emocjach i huśtawce emocji, jakich dostarczyła nam kobieca reprezentacja Polski w Bytomiu. W Hali Na Skarpie drużyna prowadzona przez kapitana Dawida Celta wygrała z Brazylią 3:2 w meczu barażowym i awansowała do przyszłorocznych kwalifikacji o prawo gry w finałowym turnieju Billie Jean King Cup w Budapeszcie.
Na uznanie zasługuje postawa i zaangażowanie wszystkich kadrowiczek powołanych na to spotkanie: Katarzyny Kawy, Magdaleny Fręch (LOTOS PZT Team), Urszuli Radwańskiej, Weroniki Falkowskiej (LOTOS PZT Team) i Pauli Kani-Choduń oraz sztabu trenerskiego i medycznego. Ale nie sposób szczególnie w tym gronie nie wyróżnić Magdaleny Fręch, która zdobyła wszystkie trzy punkty dla zespołu gospodyń, w tym decydujący w deblu razem z Kawą.
Pamiętajmy, że każda z tych zawodniczek przyjeżdżając na zgrupowanie i mecz w Bytomiu, zrezygnowała z możliwości startów w Tourze. Często tak naprawdę z dwóch występów w eliminacjach większych turniejów, rozgrywanych w weekendy. Tym bardziej dziękujemy i życzymy dziewczynom sukcesów w indywidualnych startach. Część z nich ruszyła w świat prosto z Bytomia.
W mijającym tygodniu warto także odnotować półfinał Daniela Michalskiego (LOTOS PZT Team) w turnieju ITF 15 w Kairze (pula nagród 15 tys. dol.), w którym musiał uznać wyższość Włocha Giacomo Dambrosiniego 6:3, 4:6, 4:6.
W dużej imprezie ATP Masters 1000 w Monte Carlo (pula nagród 2,046 mln euro), w eliminacjach singla, wrócił na korty po kontuzji Kamil Majchrzak (LOTOS PZT Team) i wygrał jeden mecz. W głównej drabince rozstawiony z numerem 13. Hubert Hurkacz odpadł w drugiej rundzie, podobnie w deblu w parze z Kanadyjczykiem Feliksem Augerem-Aliassimem. Na tym samym etapie z rozgrywkam pożegnał się polsko-holenderski duet Łukasz Kubot Wesley Koolhof (nr 6.).