Zieliński zbliżył się do Top 100 ATP deblistów
Jan Zieliński odniósł – w parze z Hubertem Hurkaczem - pierwsze zwycięstwo w turnieju rangi ATP Tour i awansował na najwyższą w karierze 103. pozycję w rankingu deblowym. Zaraz po tym sukcesie tenisista LOTOS PZT Team udał się z Metz do Orleanu, gdzie zagra w dużym challengerze ATP, razem z Szymonem Walkowem (LOTOS PZT Team).
- Wciąż trudno mi uporządkować wszystkie emocje i myśli w głowie, bo nie był to łatwy mecz, ani łatwy turniej. Ale to był wymarzony tydzień i sukces odniesiony z przyjacielem, którego znam od wielu lat, co tym bardziej cieszy. No i jego podwójny triumf, a to jest sztuka! Wiadomo, że każdy, kto trenuje od dziecka tenis marzy o zwycięstwie w Wimbledonie i pierwszym miejscu w rankingu, ale to zwycięstwo w Metz to dla mnie niesamowite przeżycie i radość. Myślę, że nigdy go nie zapomnę – powiedział Zieliński.
W niedzielę Hurkacz zwyciężył w Metz w singlu, a po regulaminowej przerwie wyszedł na kort do finału deblowego z Zielińskim. W meczu o tytuł Polacy wygrali, w ciągu 69 minut, z Hugo Nysem z Monako i Francuzem Arthurem Rinderknechem 7:5, 6:3.
- Nie spodziewałem się, że spotka mnie taka szansa tak szybko i że wygram pierwszy turniej ATP Tour zaledwie dwa miesiące po tym, jak osiągnąłem pierwszy finał w tym cyklu w Gstaad. Ale bardzo się cieszę, że tak się stało, że zrobiłem kolejny skok w rankingu. I wierzę, że to nie koniec sukcesów w tym sezonie – dodał Zieliński, który w lipcu z Szymonem Walkowem zdobył złoty medal w 95. Narodowych Mistrzostwach Polski, zlaiczanych do cyklu LOTOS PZT Polish Tour 2021.
Zaraz po sukcesie w Bytomiu tenisiści LOTOS PZT Team polecieli do Gstaad, gdzie obaj po raz pierwszy wystąpili w finale turnieju rangi ATP Tour 250. W ubiegłym tygodniu w Metz, ze względu na pozycje w rankingu poza Top 100, musieli jednak stworzyć pary z innymi zawodnikami. Zieliński i Hurkacz rozpoczęli występ od pokonania Walkowa i Słowaka Igora Zelenaya, a triumfowali w imprezie bez straty seta.
- Wiem, że w ubiegłym tygodniu Szymon miał urodziny, ale patrząc na dalszy rozwój zdarzeń w Metz, to w sumie był to tak naprawdę dość złożony, ale udany prezent urodzinowy. Mocno poprawiłem swój ranking i to o kilkanaście miejsc, co ułatwi nam kwalifikowanie się razem do głównych drabinek. A wiadomo, że teraz w hali będzie to trudniejsze, bo jest mniej imprez w kalendarzu. Mam nadzieję, że lada chwila wejdziemy obaj do pierwszej setki. Zresztą taki był nasz plan na ten sezon – uważa Zieliński, który w poniedziałek awansował ze 119. na 103. miejsce na świecie (Walków jest 105.).
W tym tygodniu debel Walków-Zieliński zagra w challengerze ATP w Orleanie (pula nagród 132 230 euro), a w pierwszej rundzie spotka się z francuskimi posiadaczami „dzikiej karty” Arthurem Filsem i Giovannim Mpetshim-Perricardem.
- Ja już do końca roku nie bronię żadnych punktów, bo poprzedniej jesieni miałem przerwę zdrowotną. Szymon trochę będzie ich musiał bronić, więc mnie trochę łatwiej będzie o kolejne skoki w rankingu. Planujemy teraz serię wspólnych startów w challengerach, bo chcemy jak najwyżej skończyć sezon. Pewnie nam się nie uda obydwu znaleźć w przedziale 60-70 rankingu ATP, co pozwoliłoby nam razem zagrać w Australian Open, ale chcemy zrobić wszystko, żeby udało nam się zagrać w Melbourne choćby z innymi partnerami. Zresztą do takiej sytuacji jesteśmy przyzwyczajeni – powiedział Zieliński, który jest zawodnikiem Centralnego Klubu Tenisowego Grodzisk Mazowiecki i na co dzień trenuje na obiekcie Akademii Tenisowej „Tenis Kozerki” przy Fundacji de Arte Athletica.
W tym sezonie Walków i Zieliński odnieśli trzy zwycięstwa w ATP Challenger Tour – w Brunszwiku (pula nagród 64 640 euro) oraz w Meerbusch i Splicie (po 44 820 euro). Byli też w finałach w Bielli i Splicie (po 44 820 euro) oraz półfinałach w Aix-en-Provence (132 280 euro), Lyonie (88 520 euro), Mediolanie, Zagrzebiu, Lugano i Bielli (po 44 820 euro).
Ale obaj też grali z innymi partnerami: Zieliński z zagranicznymi, a w marcu w Kaliszu wystąpił u boku Łukasza Kubota w meczu Pucharu Davisa z Salwadorem, zdobywając zwycięski punkt. Natomiast Walków zadebiutował w czerwcu Wielkim Szlemie startując z Hurkaczem w Roland Garros i potem znowu zagrali razem w US Open. Kilka razy tworzył też debel z Karolem Drzewieckim (LOTOS PZT Team), z którym rok temu w listopadzie zadebiutował w cyklu ATP Tour, przechodząc zwycięsko eliminacje do turnieju w Wiedniu.
- W ostatnich miesiącach jeździmy praktycznie grupą, bo gramy w tych samych challengerach, co Karol czy Kacper Żuk w singlu. To nam bardzo pomaga, bo nawzajem sobie kibicujemy, wspieramy się. Zresztą wszyscy się świetnie znamy od lat, dobrze dogadujemy również poza kortem. Jest między nami wszystkimi fajna chemia i to się przekłada na wyniki. To też ułatwia nam podejmowanie decyzji, kiedy w ostatniej chwili musimy na przykład tworzyć różne pary, żeby móc w ogóle zagrać w mocniej obsadzonych turniejach – powiedział Zieliński.
- Na pewno idealnym rozwiązaniem byłoby stworzenie stałego debla. Widzę po sobie, że prawie każda zmiana partnera przynosi zwykle porażkę w pierwszej rundzie, bo jednak potrzebuję trochę czasu, żeby się z kimś zgrać. Dlatego cały czas się staramy z Szymonem zbudować jak najlepsze indywidualne rankingi, co ułatwi nam wspólne planowanie startów i pozwoli regularnie grać w turniejach ATP Tour i Wielkim Szlemie. Taki jest plan i chcemy go realizować. Wierzę, że w najbliższych tygodniach obaj wejdziemy do pierwszej setki deblistów świata - dodał zawodnik LOTOS PZT Team.