Mija właśnie trzeci rok istnienia LOTOS PZT Team, programu finansowanego przez Grupę LOTOS oraz Polski Związek Tenisowy. Najbardziej znanymi jego beneficjentami są: Kamil Majchrzak, Kacper Żuk, Magdalena Fręch, Szymon Walków, Jan Zieliński, Maja Chwalińska, Weronika Falkowska czy Daniel Michalski.
- To, że już ponad dwa lata temu Polski Związek Tenisowy pozyskał Partnera Strategicznego – Grupę Kapitałową LOTOS owocuje tym, że pomagamy coraz lepiej zawodnikom. Ale nie tylko, bo oprócz LOTOS PZT Team, udało się stworzyć program „Rakiety LOTOSU” dla dzieciaków w wielu 10 do 12 lat oraz LOTOS PZT Polish Tour, dzięki któremu z roku na rok mamy coraz więcej turniejów międzynarodowych w Polsce. Dwa lata temu zaproponowaliśmy młodym zawodnikom, w wieku 20-21 lat i młodszym, kontrakty w ramach LOTOS PZT Team. Po tych dwóch latach, w większości przypadków, pomogło to im trafić na zaplecze światowej czołówki – powiedział na konferencji prasowej Wiceprezes PZT ds. Sportowych Dariusz Łukaszewski.
Wszystkie trzy programy będą kontynuowane w 2022 roku. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych „twarzy” LOTOS PZT Team jest Magdalena Fręch, która jesienią po raz pierwszy w karierze awansowała do pierwszej setki rankingu WTA i w styczniu wystąpi w wielkoszlemowym Australian Open, bez konieczności gry w eliminacjach.
- Pieniądze jakie otrzymujemy od Grupy LOTOS były dla nas wielką pomocą, bo mogliśmy się skupić na pracy, na tym, żeby grać i jeździć po turniejach i niezależnie od wyników próbować dalej. To zaplecze finansowe jest ważne szczególnie, kiedy jeszcze nie mamy opłacanych noclegów i innych kosztów, bo daje nam spokój. To, że przebiłam się do Top 100 jest dla mnie dużym sukcesem i zamierzam to kontynuować w przyszłym roku, a program LOTOS PZT Team powinien mi w tym pomóc – powiedziała Fręch w Zielonej Górze, gdzie odbywa się zgrupowanie obydwu reprezentacji narodowych.
W środę do kadry dołączył Kamil Majchrzak, który przeleciał ze Sztokholmu, gdzie przygotowuje się do nowego sezonu.
- Rok skończyłem kontuzją i nie osiągnąłem swojego głównego celu rankingowego, czyli powrotu do magicznego Top 100. Ale za to zrealizowałem inny cel, bo zakwalifikowałem się na igrzyska olimpijskie, więc całkowicie bym tego roku nie skreślał. Współpraca z LOTOS-em tak naprawdę pozwala nam spokojnie planować i przygotowywać się do startów, dobierać loty, hotele. Daje nam zabezpieczenie finansowe, bo wiadomo, że zawodowy tenis jest dość drogim sportem. Pozwala nie myśleć o tym, co będzie jak przez kilka tygodni pogramy słabiej albo stracimy wysoki ranking – uważa Majchrzak, obecnie 115. tenisista w singlowym rankingu ATP.
Do czołowej setki w klasyfikacji najlepszych deblistów świata przebił się za to Jan Zieliński, który odniósł tez pierwsze zwycięstwo w cyklu ATP w Metz, w parze z Hubertem Hurkaczem.
- Tak, Top 100, to był jakiś tam przystanek w tej tenisowej podróży, jakaś granica magiczna, o której wspominali Magda i Kamil. Moim celem na ten rok było skończyć go w przedziale 120-125., a udało mi się wskoczyć jeszcze wyżej. Na pewno ten sezon był jak najbardziej na plus u mnie, więc jestem z niego usatysfakcjonowany. Ale to nie byłoby możliwe, pomocy Polskiego Związku Tenisowego i jego partnera strategicznego, bo wiadomo, że w tenisie co tydzień możesz być gdzieś tam przegrany, ale jedziesz na kolejny turniej, masz kolejne szanse, żeby zdobywać punkty i wspinać siew rankingu. Rozmawiałem z różnymi zagranicznymi zawodnikami i wielu nam zazdrości takiego wparcia – powiedział Zieliński
W lipcu, jeszcze przed triumfem w Metz, Zieliński razem z Szymonem Walkowem osiągnął pierwszy finał w imprezie ATP 250 w Gstaad. Szymon, w parze z Hurkaczem, za to zadebiutował w Wielkim Szlemie i być może za chwilę dołączy do Janka w Top 100.
- To był dobry rok, dużo dobrych występów. Mnie najbardziej cieszy, że to nie był tylko jeden pojedynczy udany start, czy dwa, tylko to był konsekwentny stały poziom dobrej gry przez cały rok. Wygraliśmy kilka challengerów, byliśmy w finale turnieju ATP, a Janek wygrał swój pierwszy turniej ATP. Ja wygrałem swój pierwszy mecz w Wielkim Szlemie i to też ma odzwierciedlenie w rankingu. Jest to skutek też tego, że stać nas na wyjazdy za granicę z trenerami, na zabranie fizjoterapeuty na turnieje. I tak naprawdę to od nas zależy, czy to wykorzystamy, czy nie. Od 2-3 lat stopniowo poprawiamy swój ranking i mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze wyższy - uważa Walków.
Cytowani członkowie LOTOS PZT Team już od jakiegoś czasu rywalizują sukcesami w międzynarodowym Tourze. Więcej wypowiedzi, m.in. Weroniki Falkowskiej, Mai Chwalińskiej, Daniela Michalskiego czy Martyny Kubki znajdziecie Państwo tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=gGY3wH06LqU Ale w konferencji prasowej wziął też udział Maks Kaśnikowski, który wkroczył właśnie w najtrudniejszy okres w karierze, w którym przechodzi z tenisa juniorskiego do grona zawodowców.
- W tym roku, można tak powiedzieć, że grałem na pół etatu w seniorach i w juniorach mieszałem te turnieje. Cieszę się, że udało mi się wejść do Top 1000 rankingu. Moi poprzednicy mówili przed chwilą o Top 100, a ja dopiero zacząłem. Dla mnie Top 1000 w ATP to jest taki kamień milowy, a pomoc sponsora była bardzo w tym pomocna, bo zagrałem naprawdę dużo turniejów. Cieszę się też, że było bardzo dużo turniejów w Polsce. Cały cykl LOTOS PZT Polish Tour to była bardzo świetna szansa dla mnie i wielu innych zawodników, żeby zdobywać punkty do rankingu. Ale też, żeby podreperować swój budżet, bo choćby pula nagród w Narodowych Mistrzostwach Polski była naprawdę niesamowita – podkreślił Kaśnikowski.
Zawodnicy i zawodniczki LOTOS PZT Team są filarami obydwu reprezentacji narodowych, których zgrupowania przedsezonowe poprzedzają wyjątkowe wydarzenie. Część z nich wystąpi w dwudniowym meczu Polska – Czechy w Zielonej Górze (10-11 grudnia). Piątkowe gry ruszą o godzinie 15.00, a w sobotę rywalizacja będzie się toczyć od godz. 11.00.