LOTOS PZT Polish Tour: Trzech Polaków odpadło z Poznań Open
Wszyscy trzej polscy tenisiści: Jerzy Janowicz, Daniel Michalski i Maks Kaśnikowski (obaj LOTOS PZT Team) odpadli we wtorek w pierwszej rundzie challengera ATP Poznań Open (z pulą nagród 67 960 euro+hospitality), zaliczanego do 4. edycji cyklu LOTOS PZT Polish Tour – Narodowy Puchar Polski.
W ostatnim wtorkowym meczu na korcie centralnym Daniel Michalski (WKT Mera Warszawa) spotkał z innym zwycięzcą dwurundowych eliminacji – Ukraińcem Georgiim Krawczenko. Zawodnik LOTOS PZT Team przegrał 5:7, 2:6.
Pierwszy set był bardzo wyrównany, chociaż rozpoczął go lepiej Ukrainiec, od prowadzenia 2:0. Daniel jednak wyrównał i potem obaj tenisiści pilnowali już swoich serwisów. Jednak w końcówce lepiej znowu spisał się Krawczenko, który zachował większy spokój w decydujących punktach i przełamał podanie rywala w ostatnim 12. gemie.
Ta sytuacja trochę wytrąciła z równowagi Michalskiego, który ponownie pozwolił się przełamać już w czwartym gemie drugiej partii. Wyszedł potem na 2:4, ale nie zdołał już odwrócić losów meczu.
- Muszę przyznać, że dzisiaj zawiodłem się na sobie. Ten mecz wyraźnie mi się nie układał, mimo, że – poza pierwszym „breakiem” - niby to wyglądało wynikowo dobrze. Ale tak było już do samego końca niestety. Szkoda, bo w eliminacjach zagrałem dwa dobre mecze, ale dzisiaj nie poszło już po mojej myśli. Teraz przez tydzień nie będę grał nigdzie, no poza Superligą, a potem za tydzień polecę do Francji albo dopiero za dwa tygodnie do Portugalii, tam jestem w głównej drabince challengera – powiedział zawodnik LOTOS PZT Team.
W sumie w głównej drabince singlowej w jubileuszowej 30. edycji Poznań Open znalazło się trzech Polaków, ale tylko jeden bez konieczności gry w eliminacjach. Wcześniej „dziką kartę” od organizatorów otrzymał Jerzy Janowicz (Centralny Klub Tenisowy Grodzisk Mazowiecki), który wrócił w tym roku na korty po długiej przerwie spowodowanej kontuzją, więc obecnie nie jest sklasyfikowany w rankingu ATP.
31-letni tenisista z Łodzi przegrał po południu z Niemcem Eliarem Ejupovicem 6:7 (6-8), 1:6. Widać było, że brakuje mu rytmu, ale w pierwszym secie pokazał tenis na dobrym poziomie. W tie-breaku nie wykorzystał prowadzenia 5-2 i 6-4. W drugiej partii jedynego gema zdobył na 1:5.
- Szkoda kilku nietrafionych decyzji w tie-breaku, bo gdybym wygrał pierwszego seta, to by się ten mecz mógł inaczej potoczyć. Miło, że dzisiaj sporo ludzi przyszło na mój mecz, bo pewnie jeszcze kilka dni temu nie wiedzieli, że funkcjonuję tenisowo. Liczyłem, że tu w Poznaniu ugram więcej, ale niestety nie da się oszukać sytuacji. Przez ostatnie pięć lat zagrałem tylko kilka turniejów, a to za mało, żeby złapać ogranie – powiedział Janowicz, półfinalista Wimbledonu 2013 w singlu.
- Jeśli chodzi o moje najbliższe plany, to na pewno starty w Superlidze. Jeśli chodzi o moje występy turniejowe, to tak naprawdę nie wiem jeszcze co będę robił. Może zagram kilka ITF-ów, żeby zdobyć parę meczów, bo w tej chwili jest właśnie najważniejsze, żeby zagrać kilka spotkań. No nie da się tego oszukać. Mogę się czuć świetnie treningowo i fizycznie, ale jeśli ja się nie obiję trochę meczowo, bo to chodzi właśnie o te rutynę meczową, to będzie bardzo ciężko – dodał, były 14. tenisista świata.
Wcześniej na kort wyszedł Maks Kaśnikowski (Centralny Klub Tenisowy Grodzisk Mazowiecki), który do turnieju głównego przebił się przez dwie rundy eliminacji. Tenisista LOTOS PZT Team przegrał po dwóch godzinach i 44 minutach zaciętej walki 7:5, 4:6, 1:6 z Argentyńczykiem Camilo Ugo Carabellim, rozstawionym z numerem ósmym.
W pierwszej secie Polak dwukrotnie przełamywał rywala - na 3:1 i 5:3, ale nie zdołał wykorzystać przewagi. Kluczowy był „break” zdobyty na 7:5, przy trzeciej piłce setowej (dwóch pierwszych nie wykorzystał przy 5:4). W drugiej Maks wyszedł od stanu 1:3, na 4:3, ale potem przegrał trzy kolejne gemy. Te serię przerwał na otwarcie decydującego seta, wychodząc na 1:0, ale potem wyraźnie nie wytrzymał kondycyjnie blisko trzygodzinnego maratonu.
- Jutro gram tu jeszcze debla, zobaczymy, jak mi pójdzie. Po Poznaniu na pewno zagram w przyszłym tygodniu w ITF-ie 15-tce w Bytomiu, bo dostałem od Polskiego Związku Tenisowego „dziką kartę”. Zresztą w tym roku będę się starał zagrać prawie we wszystkich imprezach LOTOS PZT Polish Tour – powiedział Kaśnikowski.
Poznań Open jest częścią 4. edycji LOTOS PZT Polish Tour – Narodowy Puchar Polski 2022, składającego się w tym roku z 12 turniejów, w tym 10 międzynarodowych, które zagoszczą w dziewięciu miastach. Cykl otworzył przed tygodniem turniej rangi OTK Super Series - Puchar Polski LOTOS PZT Polish Tour (z pulą nagród 28 tys. zł.) rozgrywany na kortach Gdańskiej Akademii Tenisowej.
W kalendarzu „narodowego Touru” znajdą się aż trzy challengery ATP, bowiem - oprócz Poznania i zamykającego cykl Szczecina - w trzecim tygodniu sierpnia po raz pierwszy odbędzie się impreza tej rangi na twardych kortach w Grodzisku Mazowieckim.
Dwa tygodnie wcześniej, na tym samym obiekcie Centrum Szkoleniowego Polskiego Związku Tenisowego w Kozerkach, odbędzie się pierwszy w Polsce turniej ITF W100 - Memoriał Pary Prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich, z pulą nagród 100 tys. dol.
Tradycyjnie już, pierwszoplanowe miejsce w kalendarzu LOTOS PZT Polish Tour – Narodowy Puchar Polski zajmuje 96. już edycja Esvelo Narodowych Mistrzostw Polski, które po raz trzeci z rzędu zagoszczą na kortach KS Górnik Bytom. W tym roku ponownie wzrosła pula nagród dla uczestników i po raz pierwszy przekroczyła sumę miliona złotych. Zdobywcy złotych medali w singlu odbiorą kluczyki do nowoczesnych Mercedesów Klasy CLA od gdyńskiej firmy BMG Goworowski.
Wyniki wtorkowych meczów 1. rundy Poznań Open z udziałem Polaków:
Camilo Ugo-Carabelli (Argentyna, 8) - Maks Kaśnikowski (Polska) 5:7, 6:4 , 6:1
Eliar Ejupovic (Niemcy) - Jerzy Janowicz (Polska) 7:6 (8-6), 6:1
Georgii Krawczenko (Ukraina) - Daniel Michalski (Polska) 7:5, 6:2