BJK Cup Finals - Fręch uległa Stakusic
Polska przegrywa z Kanadą 0:1 w meczu grupy C w Bille Jean King Cup Finals w Sewilli po porażce Magdaleny Frech (PZT Team/KS Górnik Bytom) z Mariną Stakusic 6:4, 5:7, 3:6. Teraz w pojedynku liderek drużyn Magda Linette (AZS Poznań) zmierzy się z Leylah Fernandez.
Pierwszego gema w meczu „drugich rakiet” wygrała Kanadyjka utrzymując nie bez trudu własne podanie. Jednak w pięciu kolejnych lepsza była Fręch, która rzadziej się myliła, grała odważnie i konsekwentnie przejmowała inicjatywę w wymianach.
Stakusic przerwała te serię i wyszła na 2:5, nie tracąc punktu przy własnym podaniu, a w następnym gemie obroniła dwie piłki setowe przy serwisie Polki. Zdobyła „breaka”, a po swoim gemie doprowadziła do stanu 4:5.
Jednak w 10. gemie Fręch opanowała nerwy i wypracowała dwie kolejne szanse na zakończenie pierwszej partii, wykorzystując pierwsza z nich po 52 minutach gry.
Początek drugiego seta był wyrównany, a obie konsekwentnie utrzymywały swoje podania do stanu 2:2. W piątym gemie Magdalena wykorzystała niewymuszone błędy rywalki i doprowadziła do przełamania na 3:2.
Losy kolejnego, przy serwisie Polki, długo się ważyły a Fręch najpierw obroniła cztery kolejne „break pointy”, a sama wykorzystała drugą swoją szansę i podwyższył prowadzenie na 4:2. Jednak Stakusic nieoczekiwanie odrobiła całkowicie starty i wyszła na 4:4, przełamując podanie rywalki bez straty punktu. W tym okresie gry szczególnie skuteczną bronią kanadyjskiej zawodniczki były zabójczo skuteczne dropszoty i wypady do siatki kończone precyzyjnymi wolejami.
Bardzo dramatyczny był 10. gem, w którym obustronne świetne akcje przeplatały się z niewymuszonymi błędami. Zawodniczka PZT Team obroniła setbola, zanim wyrównała na 5:5 po zepsutym smeczu przez przeciwniczkę, zajmującą miejsce w połowie trzeciej setki rankingu WTA.
Przy stanie 6:5 Kanadyjka wypracowała dwie piłki setowe i przy pierwszej ustalił wynik na 7:5, więc po godzinie i 57 minutach mecz rozpoczął się na nowo.
Na otwarcie decydującej partii Stakusic błyskawicznie odskoczyła na 3:0 z przewagą jednego „break pointa”, a potem przy stanie 4:1 nie wykorzystała dwóch szans na przełamanie Polki. Wyraźnie zaczęła się wtedy spieszyć i podejmowała nadmierne ryzyko, które kończyło się minimalnymi autami albo piłkami zatrzymującymi się na taśmie.
Te błędy skutecznie wykorzystywała Fręch, która wyszła na 3:4. Ale chwilę później nie zdołała utrzymać swojego serwisu. Prowadząca 5:3 Stakusic rozpoczęła swojego gema od straconego punktu, po czym rozstrzygnęła na swoją korzyść cztery kolejne wymiany i zakończyła przy pierwszym meczbolu trzygodzinny pojedynek.
Kanadyjki w środę wygrały z Hiszpanią 3:0 i jeśli dzisiaj odniosą zwycięstwo zapewnią sobie pierwsze miejsce w grupie C i awans do półfinału.
Fot. Monika Piecha.