Australian Open - krecz Linette w meczu z Wozniacki
Magda Linette (AZS Poznań) w 1. rundzie zakończyła singlowy występ w wielkoszlemowym Australian Open. Polka skreczowała z powodu kontuzji przy stanie 2:6, 0:2 w meczu z byłą liderką rankingu WTA Dunką Caroline Wozniacki i triumfatorką tej imprezy z 2018 roku.
Ten mecz rozgrywano na otwarcie wieczornej sesji na drugim największym stadionie tenisowym w Melbourne - Margaret Court Arena. Lepiej ten pojedynek rozpoczęła Wozniacki, która już na otwarcie przełamała podanie poznanianki i po utrzymaniu swojego wyszła na 2:0. Chwilę później to samo zrobiła Magda, a w czwartym gemie odrobiła stratę, wyrównując na 2:2. Jak się okazało później był to ostatni zdobyty przez nią gem w niedzielę.
Dunka zapisała na swoim koncie dwa kolejne "breaki" i odskoczyła na 5:2, a wtedy Linette poprosiła o pomoc medyczną i po wstępnej konsultacji z fizjoterapeutką WTA udała się z nią do szatni. Wróciła na kort po pięciominutowej przerwie z solidnie obandażowanym lewym udem. Zaraz po tym przegrała seta, a następnie dwa pierwsze gemy w drugiej partii. I w tym momencie zdecydowała się poddać spotkanie, a z kortu zeszła ze łzami w oczach.
– Magdę znam od wielu lat i przyjaźnimy się, obserwuję też przebieg jej kariery, więc wiem, czego tu dokonała przed rokiem. Szkoda, że nie mogła dokończyć tego meczu. Czuję się w Melbourne jak w domu. Niesamowici kibice, którzy tworzą doskonałą atmosferę. Jestem zadowolona ze swojej gry , szczególnie z głębi kortu, ale chciałabym poprawić swój serwis. Moim sportowym marzeniem jest wygranie tegorocznego Australian Open - mówiła w pomeczowym wywiadzie na korcie Wozniacki, która w ubiegłym sezonie wróciła na korty po ponad trzyletniej przerwie spowodowanej urodzeniem dziecka.
W niedzielę miały ze sobą okazję rywalizować po raz trzeci, a wcześniej dwukrotnie lepsza - i to bez straty seta - okazywała się Wozniacki: w 2016 roku w turnieju WTA 500 w Tokio oraz rok później w imprezie WTA 1000 w Indian Wells.
Niedzielne niepowodzenie Linette sprawia, że nie obroni aż 780 punktów za ubiegłoroczny półfinał osiągnięty w Melbourne, jej najlepszy wynik w Wielkim Szlemie. To natomiast oznacza, że za dwa tygodnie straci 24. pozycję w rankingu WTA i spadnie w nim poza TOP 50. Ile dokładnie lokat straci to będzie zależało od postawy rywalek w rozpoczynającym się dopiero Australian Open 2024.
W poniedziałek do gry przystąpi dwoje Polaków. W trzecim meczu na stadionie John Cain Arena zobaczymy Magdalenę Fręch (PZT Team/KS Górnik Bytom), która spotka się z Australijką Darią Saville. Natomiast po niej na ten sam kort wejdzie Hubert Hurkacz, a rywalem dziewiątego zawodnika w rankingu ATP Tour będzie Australijczyk Omar Jasika, który do turnieju przebił się przez trzy rundy eliminacji.
Dopiero we wtorek udział w tegorocznym Australian Open rozpocznie Iga Świątek na Rod Laver Arena, korcie centralnym w Melbourne Park. Liderka rankingu WTA trafiła w losowaniu na 38. na świecie Amerykankę Sofię Kenin, która była numerem cztery w tej klasyfikacji w 2020 roku. Będzie to ich drugie spotkanie, a poprzednie miało miejsce w 2020 roku, gdy w swoim pierwszym wielkoszlemowym finale na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa lepsza okazała się Polka 6:4, 6:1.
Fot. @Twitter/AustralianOpen2024