Challenger ATP 75 w Libercu – półfinały Michalskiego i pary Kielan-Pieczonka
Daniel Michalski (LOTTO PZT Team/WKT Mera Warszawa) wystąpił w półfinale imprezy ATP Challenger Tour 75 w Libercu. W tej samej fazie był debel Szymon Kielan (KS Górnik Bytom) i Filip Pieczonka (AZS Poznań).
W drodze do półfinału Michalski wygrał w Libercu z Niemcem Patrickiem Zahrajem 6:2, 6:1, a następnie wyeliminował najwyżej rozstawionego w drabince Argentyńczyka Federico Corię 7:5, 1:6, 6:4. Ćwierćfinał, przerywany przez deszcz, również rozstrzygnął na swoją korzyść, pokonując Valentina Vacherota z Monako 7:6 (7-3), 7:6 (7-2), a warto podkreślić, że w pierwszej partii wyszedł ze stanu 1:5, obronił dwa setbole przy 4:5, a w drugiej odsłonie meczu odrobił stratę z 3:5.
Dopiero w półfinale zawodnik LOTTO PZT Team znalazł swojego pogromcę, ulegając w tej fazie Argentyńczykowi Genaro Alberto Olivieriemu 3:6, 6:7 (4-7).
W eliminacjach singla w Libercu wystartował Filip Pieczonka (AZS Poznań), ogrywając w pierwszym meczu Czecha Tadeasa Paroulka 6:4, 7:6 (7-5), ale w drugim przegrał z jego rodakiem Jakubem Nicodem 6:3, 4:6, 2:6.
Natomiast w grze podwójnej Pieczonka wystąpił tam z Szymonem Kielanem (KS Górnik Bytom). Duet PZT Team, rozstawiony w drabince z numerem drugim, wygrał na otwarcie z Prajwalem Devem i Nitinem Kumarem Sinhą z Indii 6:4, 6:3, a następnie z Brazylijczykiem Luisem Britto i Izraelczykiem Royem Stepanovem 6:4, 6:2.
Ich zwycięski marsz zatrzymali dopiero w półfinale Czesi Andrew Paulson i Michael Vrbensky (nr 3.), którym ulegli 3:6, 4:6.
Rundę wcześniej odpadł Szymon Walków (PZT Team/Redeco Wrocław) i Belg Michael Geerts, ponosząc porażkę 6:3, 2:6, 9-11 z Czechem Hynkiem Bartonem i Słowakiem Milosem Karolem. W pierwszej rundzie pokonali wyeliminowali parę numer jeden w imprezie Ukraińca Denysa Molczanowa i Hiszpana Davida Vegę-Hernandeza 4:6, 6:3, 10-2.
Debel Kielan-Pieczonka zobaczymy w przyszłym tygodniu w challengerze ATP 75 Kozerki Open, rozgrywanym koło Grodziska Maz., podobnie jak Walkowa. Ponadto Filip wystartuje tam też w eliminacjach w singlu, dzięki dzikiej karcie od organizatorów.
Fot. Enea Poznań Open