Znajdujesz się: PZT > AKTUALNOŚCI

LOTTO PZT Polish Tour – pierwszy zawodowy finał Lechno-Wasiutyńskiego w Poznaniu

Fryderyk Lechno-Wasiutyński osiągnął pierwszy zawodowy finał w XXVI Międzynarodowych Mistrzostwach Wielkopolski – Astra Coffee & More z cyklu LOTTO PZT Polish Tour – Narodowy Puchar Polski.

Rozgrywany na kortach ziemnych AZS-u Poznań przy ul. Noskowskiego turniej ma rangę ITF M25 i podwyższoną do 30 tysięcy dolarów pulę nagród. Dzięki temu jest największą męską imprezą w ramach „narodowego Touru” ma rangę ITF M25.

Tym bardziej na uznanie zasługuje wynik Fryderyka, który od roku studiuje w Stanach Zjednoczonych, a w międzynarodowym Tourze startuje tylko przez kilka miesięcy między semestrami. Zresztą już w najbliższym tygodniu wraca na amerykańską uczelnię, gdzie trenuje i gra głównie w barwach uniwersyteckich.

- No nie powiem, gra mi się bardzo dobrze w tym tygodniu i na tych kortach AZS-u Poznań. Z każdym meczem gram coraz luźniej, coraz mniejszą czuję presję. Po prostu świetnie czuję te korty, publiczność też mi tu bardzo pomaga, więc tylko się cieszyć i grać swój tenis – powiedział tuż po zwycięstwie w półfinale Lechno-Wasiutyński.

W drugim sobotnim półfinale Astra Coffee & More 2025, zakończonym po godzinie 20 już przy sztucznym oświetleniu, Lechno-Wasiutyński wygrał 4:6, 6:4, 6:1 z Czechem Matthew Williamem Donaldem. Po raz pierwszy poznanianin tak daleko zaszedł w imprezie ITF World Tennis Tour, na dodatek wyższej rangi ITF M25. Zresztą nigdy wcześniej w tym cyklu nie był jeszcze w ćwierćfinale.

- W sumie z takim samym podejściem, trochę na luzie, wszedłem wczoraj wieczorem do gry, no i również dzisiaj. Bardzo się cieszę, że w obu meczach naprawdę grałem bardzo dobrze i cały czas cieszę się grą. Tym razem znowu udało się domknąć szybko, więc bardzo jestem zadowolony z tego. Nie przeszkadzało mi, że drugi dzień z rzędu, muszę czekać kilka godzin, aż przestanie padać i wyjdę na kort. Ale w sumie po wczorajszym meczu wolałem grać znowu przy światłach i na takim trochę wolniejszym, mokrym korcie. Ponieważ wczoraj grałem dobrze właśnie w takich warunkach i przy świetle, więc dzisiaj chciałem, żeby się to powtórzyło. No i wszystko poszło znowu po mojej myśli – powiedział Lechno Wasiutyński.

W trzecim gemie Polak obronił dwa break pointy. W szóstym sam wykorzystał pierwszą taką okazję i odskoczył dzięki temu na 4:2. Wydawało się, że zdobycie pierwszego seta jest realne i to nawet, gdy wypuścił z rąk wypracowaną przewagę.

Natomiast w ósmym gemie, najbardziej emocjonującym ale i dramatycznym w całym meczu, Lechno-Wasiutyński aż sześć razy miał okazję, by wyjść na 5:3 Ale w zamian zrobiło się 4:4, a po breaku wywalczonym przez rywala 4:5. Nawet wtedy Polak się nie poddawał. Jednak uciekły mu dwie okazje na przełamanie powrotne, obronił pierwszą piłkę setową, ale nie powtórzył tego przy drugiej.

Przy 1:1 w drugiej partii doszło do serii podwójnych obustronnych breaków, pierwszy zapisał na swoim koncie Czech, odskakując na 2:1, a potem na 3:2. Ale gra się wyrównała, a tę serię przerwał Fryderyk obejmując prowadzenie 4:3. A dalej, zgodnie z regułą własnego podania, 5:4. I zaraz po tym przechyli na swoją stronę szalę w drugim secie na 6:4, przy drugiej wypracowanej szansie.

Pierwsze dwa gemy decydującej odsłony spotkania były obustronną demonstracją siły serwisów utrzymanych bez straty punktu. Ale to co najważniejsze, to fakt, że od stanu 0:1 do samego końca gemy zdobywał już tylko Lechno-Wasiutyński. Na dodatek w ostatnim, przy własnym podaniu, od 15-40 zapisał na swoim koncie cztery kolejne zwycięskie wymiany.

W piątek pogoda mocno testowała cierpliwość organizatorów, tenisistów i widzów, którzy z powodu intensywnych opadów deszczu, jakie nawiedziły Poznań już od wczesnych godzin rannych, musieli czekać na rozpoczęcie pierwszych ćwierćfinałów aż do godziny 18. Mimo tych niedogodności udało się wyłonić komplet półfinalistów.

Na dodatek, wieczorem i przy sztucznym oświetleniu startujący z dziką kartą od AZS-u Lechno-Wasiutyński i rozstawiony z numerem czwartym Maks Kaśnikowski (LOTTO PZT Team/CKT Grodzisk Maz.) wynagrodzili wszystkim przedłużające się oczekiwanie. Rozegrali niesamowicie emocjonujący trzysetowy pojedynek, pełen zwrotów akcji oraz tenisa na najwyższym poziomie.

Również w sobotę aura postanowiła mocno pokrzyżować plany zawarte w turniejowym planie gier. Jednak tym razem udał się rozpocząć gry tuż po godzinie 16-tej, co w sumie dało tenisistom nieco więcej czasu na odpoczynek i regenerację po ćwierćfinałowych bataliach w ramach nieplanowanej wcześniej „night session”.

Jako pierwsi na kort wyszli w przedostatnim dniu imprezy turniejowa „jedynka” czyli Francuz Mathys Erhard i rozstawiony z numerem trzecim Aleksiej Watutin. Ten drugi rundę wcześniej uporał się bez straty seta z Karolem Filarem (BKT Advantage Bielsko-Biała), który w tym miesiącu zdobył dwa pierwsze zawodowe tytuły: w singli w ITF M15 Kraków Open, a wcześniej w ITF M15 BKT Advantage Cup w Bielsku-Białej, obydwu zaliczanych do LOTTO PZT Polish Tour 2025.

Erhard potrzebował trzech setów do odniesienia zwycięstwa nad Watutinem 6:2, 1:6, 6:2, ale trudno odnieść wrażenie, że sam sobie utrudnił to zadanie popełniając wiele niewymuszonych błędów i chwilami gubiąc całkowicie koncentrację w drugiej partii. Finał poznańskiego ITF M25 został wyznaczony na niedzielę, na godzinę 11.00.

- Dzisiaj troszeczkę udało mi się pooglądać mecz Francuza, który grał tuż przede mną. To świetny zawodnik, bardzo dobrze gra w tenisa, więc nie będę ukrywał, że nie jestem faworytem finału. Dlatego wyjdę jutro na kort i będę starał się czerpać przyjemność z gry, tak jak zrobiłem to w te ostatnie dni i może znowu uda mi się wygrać mecz – dodał Lechno-Wasiutyński.

XXVI Międzynarodowe Mistrzostwa Polski – Astra Coffee & More to impreza wyjątkowa, najstarszy polski turniej ITF i rozgrywany jest nieprzerwanie od ponad ćwierćwiecza. Tej historii nie zakłóciła nawet pandemia koronawirusa, bo po półrocznej przerwie w rozgrywkach dosłownie w czterech czy pięciu miejscach na świecie od razu wznowiono walkę o punkty do rankingów. Jednym z nich były właśnie korty AZS Poznań.

Partnerem Tytularnym cyklu LOTTO PZT Polish Tour – Narodowy Puchar Polski 2025 jest Totalizator Sportowy, właściciel marki LOTTO, a Partnerem Głównym Ministerstwo Sportu i Turystyki. Projekt dofinansowano ze środków budżetu państwa z części, której dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki. Partnerami cyklu są: Supra Brokers, CAR NET, DrogBRUK, Fale Loki Koki i Tretorn, a Patronem Medialnym „TENIS MAGAZYN”.

Kup bilet na mecz Polska - Szwecja

Partner Główny PZT - MSiT

Partner Strategiczny PZT - LOTTO

Partner Główny Tenisa Młodzieżowego - PGE

Partner Główny Tenisa Dziecięcego - VIG

Partner Główny - T-Mobile

Partner PZT - Hertz

Partner Główny WTA125 Polish Open- m.st. Warszawa

Partner Główny WTA125 Polish Open-AKTYWNA WARSZAWA

Partner PZT - Uni-logistics sp. z o.o.

Główny Mecenas Polskiego Związku Tenisowego

Partner Generalny - Solano

Partner PZT - Metalplast

Partner - Festina

Partner - Hillwood

Partner Reprezentacji Kobiet - Solar

Patron Medialny - TENIS MAGAZYN

Partner medialny - Polsat Sport

Partner medialny - WP SportoweFakty

Oficjalny Sponsor Reprezentacji Mężczyzn - Recman

Partner Bohdan Tomaszewski Cup - m.st. Warszawa

Partner - Instytut Sportu

Partner - Związek Polskiego Pickleballu

Partner Techniczny - Joma

Partner wydarzeń dla dzieci

Partner Tenis 10 - Babolat

Oficjalny Sklep PZT

Partner Medyczny - Rehasport

Partner Technologiczny

Oficjalna Piłka - Tretorn

Partner Generalny - Regent

Partner Technologiczny

Zapraszamy do Sklepu Kibica!

POLSKI ZWIĄZEK TENISOWY
ul. Konduktorska 4 lok.19/U
(wejście I, parter).
00-775 Warszawa
tel. (48-22) 122 12 00, 122 12 01
fax. (48-22) 122 12 11
e-mail: pzt@pzt.pl
Rachunek opłat statutowych: Bank Pekao S.A.
20 1240 1037 1111 0011 1172 8672
Rachunek Kolegium Sędziów: Bank Pekao S.A.
61 1240 1037 1111 0011 1172 8904
Dane do faktur:
Polski Związek Tenisowy
ul. Konduktorska 4 lok.19/U
00-775 Warszawa
NIP: 526-21-70-384
Copyright Polski Związek Tenisowy.
All rights reserved
projekt i wykonanie e-ARES Sp. z o.o.