Kapitan reprezentacji Polski Mariusz Fyrstenberg wystawił drużynę z trzema młodymi zawodnikami na spotkanie Grupy Światowej I Pucharu Davisa z Wielką Brytanią w Polsat Plus Arenie Gdynia (12-13 września).
Dwudniowa rywalizacja rozpocznie się już dzisiaj, w piątek, o godzinie 17.00. Wtedy na kort wkroczy Fyrstenberg w towarzystwie: Tomasza Berkiety (WKT Mera Warszawa), Fryderyka Lechno-Wasiutyńskiego (FairPlayce Poznań), a także zawodników LOTTO PZT Team: Olafa Pieczkowskiego (KT Jakubowo Olsztyn) oraz doświadczonych deblistów Karola Drzewieckiego (WKS Grunwald Poznań) i Jana Zielińskiego (CKT Grodzisk Maz.).
– Oczywiście łatwo się wszystko planuje, kiedy mogą grać w drużynie wszyscy najlepsi zawodnicy. Ale raz na kilka lat zdarza się sytuacja taka, że kilku czołowych tenisistów doznaje kontuzji, jak Hubert Hurkacz czy Kamil Majchrzak, albo infekcji jak Maks Kaśnikowski. To jest ryzyko wliczone w ten sport, ale w tej sytuacji trzeba wykorzystać to spotkanie z Wielką Brytanią dla promocji naszych młodych zawodników. To oni za kilka lat pewnie będą grali najważniejsze skrzypce w reprezentacji daviscupowej. Tu w Gdyni idziemy w młodość zdecydowanie, ale każdy z tych zawodników jest profesjonalistą i ma już jakieś tam sukcesy na arenie międzynarodowej. I chcą grać w drużynie, w tej trudnej kadrowej sytuacji bez wahania zgodzili się przyjechać do Gdyni i wziąć odpowiedzialność za losy meczów, być może najważniejszych w ich dotychczasowych karierach – uważa kapitan Fyrstenberg.
– Pamiętajmy, że Olaf, Tomek i Fryderyk są bardzo młodzi, mają 18, 19, a najstarszy 21 lat, co jest ewenementem w Pucharze Davisa. Debiutantem jest tylko Fryderyk, choć był przy drużynie w Kozerkach dwa lata temu. Nie był wtedy w składzie, lecz pomagał nam jako dodatkowy uczestnik zgrupowania, sparingpartner. Tydzień temu, w momencie gdy Maks Kaśnikowski poinformował mnie, że ma infekcję ucha i bierze antybiotyki, to Fryderyk był akurat w samolocie do Stanów, bo wracał na studia. Zadzwoniłem do niego, a on od razu się zgodził dołączyć do nas i ruszył w drogę powrotną do kraju. Przespał się tam dwie czy trzy noce. To pokazuje, że Davis Cup jednak jest bardzo ważną imprezą w życiu tenisistów i dla gry w reprezentacji zmieniają swoje plany. Zresztą Tomek też na początek września miał inne plany startowe – dodał.
Berkieta w ostatnich miesiącach rywalizował na kortach ziemnych, startując m.in. w turniejach ITF rozgrywanych w Polsce w ramach LOTTO PZT Polish Tour – Narodowego Pucharu Polski. W tym tygodniu zamierzał wystąpić w challengerze ATP 125 w Szczecinie i ubiegał się u organizatorów o dziką kartę do głównej drabinki.
- Ale kiedy do niego zadzwoniłem, to również od razu się zgodził zagrać, nie zastanawiał się nawet przez sekundę. Szybko zmienił nawierzchnię na twardą, żeby się przygotować do występu w reprezentacji. On ma już za sobą debiut w drużynie, bo w Kozerkach zdobył punkt na 4:0 z Barbadosem. Teraz wyjdzie do gry o poważną stawkę i to przeciwko Cameronowi Norie, 34. tenisiście świata. Myślę, że to będzie dla niego ogromnie ważne doświadczenie. A dla odmiany Olaf rozegrał już trzy mecze w Pucharze Davisa i jest w nim niepokonany. Nie będzie łatwo przedłużyć tę serię, ale kto wie – podkreśla Fyrstenberg.
- Jeśli spojrzeć na rankingi brytyjskich zawodników, to można się zdziwić, że grają w Grupie Światowej I. Mają człowieka z najlepszej dziesiątce świata i kilku w TOP 100, a do tego czterech w TOP deblistów i w setce jeszcze kilku. To jest niespodzianka, ale wynika z tego, że przegrywali dwa bliskie mecze i spadli do naszej grupy. Ponieważ są dużo wyżej w rankingu drużyn, to byli rozstawieni w losowaniu, no i my na ich akurat trafiliśmy. Widać, że im bardzo zależy na powrocie do elity, przyjechali tu po zwycięstwo. Zresztą wynajęli koło 40 pokoi w hotelu zaraz przy molo w Sopocie, to też świadczy o zaangażowaniu i poważnym podejściu do meczu LTA. Ale to jest jedna z czterech najbogatszych federacji tenisowych na świecie, zarabiających wielkie pieniądze na turnieju Wielkiego Szlema, o którym my możemy tylko pomarzyć – dodaje.
Oprócz Camerona Norriego, na korcie twardym w Polsat Plus Gdynia Arenie zobaczymy też Jacoba Fearnleya (64. W ATP), prowadzącego w deblowym rankingu Lloyda Glasspoola i wicelidera tej klasyfikacji Juliana Casha. W Team Great Britain prowadzonym przez kapitana Leona Smitha znalazł się także Arthur Fery.
- Na pewno mają świetny skład, ale my też mamy bardzo fajny. Zagramy ekstremalnie młodą drużyną, zawodnikami głodnymi zwycięstw i gry na najwyższym światowym poziomie. W Gdyni będą mieli okazję zagrać z czołowymi tenisistami świata i zebrać bezcenne doświadczenia. No i do tego, choć oni mają tu Glasspoola i Casha, to wydaje mi się, że paradoksalnie największe szanse na punkt mamy właśnie w deblu. Janek z czeskim partnerem w Cincinnati niedawno przegrał z nimi 8-10 w super tie-breaku. No i Karol jest w bardzo dobrej formie, co potwierdził wygrywając dwa mecze w wielkoszlemowym US Open, więc na pewno będzie bardzo fajne widowisko w Gdyni. Tym bardziej zapraszam na trybuny do kibicowania naszej drużynie.
Partnerami spotkania Pucharu Davisa Polska - Wielka Brytania są: Ministerstwo Sportu i Turystyki, Miasto Gdynia, Gdyńskie Centrum Sportu, LOTTO, Grupa PGE, Uni-logistics Supra Brokers, Solano, CAR NET Polska, Tretorn, Joma, Recman. Partnerami medialnymi są: POlsat Sport i "TENIS MAGAZYN".
Bilety można nabywać na:
https://www.ebilet.pl/sport/tenis/puchar-davisa
Plan gier spotkania Pucharu Davisa w Gdyni:
piątek, 12 września – start godz. 17.00
Tomasz Berkieta – Cameron Norrie
następnie
Olaf Pieczkowski – Jacob Fearnley
sobota, 13 września – start godz. 13.00
Karol Drzewiecki, Jan Zieliński – Julian Cash, Lloyd Glasspool
następnie
Olaf Pieczkowski – Cameron Norrie
następnie
Tomasz Berkieta – Jacob Fearnley
Fot. Bartosz Peszel