Urszula Radwańska dotarła do finału
źródło: tenisklub.pl
Urszula Radwańska nie zdobyła pierwszego od 6 lat tytułu. Polka w szalonym finale w Obidos (łączna pula nagród 25 tys. dol.) uległa 6:4, 3:6 i 3:6 Katie Boulter.
Od ostatniego zwycięskiego turnieju młodszej z sióstr mija w tym roku sześć lat. Po perypetiach zdrowotnych, operacji stawu skokowego i mozolnym, mało obiecującym powrocie przyszłość Urszuli Radwańskiej rysowała się w różnych barwach. Raczej pesymistyczna aniżeli optymistyczna. Ale Polka, choć na szczeblu rozgrywek ITF z pulą nagród 25 tys. dol. przeżywa renesans. Finał to najlepszy dowód.
Tytuł był blisko. W niedzielę krakowianka i jej przeciwniczka, rozstawiona z numerem "2" Katie Boulter, na kort, by rozegrać decydujący mecz, nie wyszły, bo padało. Dopiero w poniedziałek skrzyżowały rakiety i stworzyły widowisko, którego nie powstydziłyby się znacznie wyżej notowane i bardziej cenione turnieje. Po 3 godzinach i 23 minutach wygrała Brytyjka, w rankingu WTA klasyfikowana o ponad 300 miejsc wyżej od Radwańskiej.
Mecz zaczął się jednak optymistycznie, bo w pierwszym secie Polka nadawała ton rywalizacji i objęła prowadzenie 5:1. Niestety, dała o sobie znać bolesna przypadłość młodszej z Radwańskich i zdarzył się przestój. Widowisku zrobiło to dobrze, nawet bardzo dobrze. Dziewiąty gem przy prowadzeniu 5:3 Polki trwał pół godziny! Licznik niewykorzystanych piłek setowych dobił już do 16, aż za 17 podejściem 27-latka zamknęła po 88 minutach partię i zwyciężyła 6:4.
Drugi set, choć bez tak rekordowych gemów, także trwał długo, bo ponad godzinę. Z lepszym skutkiem dla Boulter. W trzecim Brytyjka wyszła na prowadzenie 4:1, krakowianka starała się ją dogonić, zmniejszyła stratę po 2 wygranych gemach, ale ostatecznie uległa 3:6.