Warszawa: Chwalińska w finale singla i z tytułem w deblu
Maja Chwalińska w zaledwie godzinę i sześć minut rozprawiła się z Victorią Kas i w świetnym stylu zapewniła sobie miejsce w finale turnieju singlowego WSG Open 2019. Polka dominowała na korcie i zasłużenie wygrała 6:2, 6:1.
Reprezentantka PZT LOTOS Team pod górkę miała tylko na początku spotkania. Pierwsze dwa gemy padły łupem Kas i wydawało się, że tenisistka z Rosji może napsuć dziś trochę krwi naszej zawodniczce. Jak się później okazało, prognozy te były całkowicie nietrafione. Chwalińska wygrała dwanaście z trzynastu kolejnych gemów i zwyciężyła 6:2, 6:1.
W przekroju całego meczu Kas była wobec stylu gry Polki kompletnie bezradna. Rosjanka nie miała dość siły, aby posyłać na stronę rywalki piłki kończące, a 17-latka z Dąbrowy Górniczej regularnie kontrowała ją zabójczymi uderzeniami. Chwalińska zaprezentowała też licznie zgromadzonej widowni to, co kibice zdążyli już pokochać, czyli słynne skróty, które lądują tuż za siatką i niemalże nie dają możliwości ich skutecznego odegrania.
– Na początku przeciwniczka starała się wykorzystać to, że jestem trochę mniejsza i próbowała mnie lobować. Nie uderzała mocno, postawiła przede wszystkim na technikę. Cieszę się, że zdołałam jednak w odpowiednim czasie odnaleźć swój rytm, bo dzięki temu grało mi się później o wiele lepiej. Na trybunach było dziś dużo osób, a zawsze fajnie gra się przy takiej publiczności, szczególnie w Polsce. Kibice dodają skrzydeł i pomagają w cięższych momentach – powiedziała po meczu Chwalińska.
W finale (niedziela, godz. 11:00) Polka zmierzy się z Anastazją Komardiną, która w ekspresowym tempie rozprawiła się dziś z Chinką Yue Yuan. Obie tenisistki spędziły na korcie zaledwie 57 minut, a Rosjanka pewnie wygrała 6:1, 6:1. – Mierzyłyśmy się już przeciwko sobie w deblu i wiem, że jest to zawodniczka, która gra mocno i płasko. Na pewno będę musiała zaprezentować różnorodny tenis i starać się jak najczęściej ruszać ją z miejsca. Dziś będę oglądała jeszcze nagrania jej meczów singlowych, aby jak najlepiej taktycznie przygotować się do tego starcia – dodała nasza tenisistka.
Mniej więcej półtorej godziny po pokonaniu Kas, Chwalińska ponownie pojawiła się na korcie centralnym w Warszawie. Polka i partnerująca jej Norweżka Ulrikke Eikeri mierzyły się w finale gry podwójnej z Weroniką Falkowską oraz Martyną Kubką.
Pierwsze przełamanie nastąpiło w piątym gemie, gdy Chwalińska i Eikeri bez straty punktu odebrały serwis przeciwniczkom. Z przewagi Polka i Norweżka nie cieszyły się jednak zbyt długo, ponieważ już przy pierwszej możliwej okazji Falkowska oraz Kubka odpowiedziały tym samym i znów zrobiło się remisowo. Parę minut później rozstawione z numerem trzecim Chwalińska oraz Eikkeri raz jeszcze przełamały rywalki i tę przewagę udało im się utrzymać już do końca inauguracyjnej partii (6:4). W drugim secie Falkowska i Kubka wygrały już tylko jednego gema – tego na 1:0. Kolejnych sześć padło łupem Polki oraz Norweżki i to właśnie one zostały nowymi mistrzyniami gry podwójnej.
Turniej WSG Open 2019 jest elementem cyklu LOTOS PZT Polish Tour.