Rennes: Janowicz znów wygrywa!
Po ponad dwóch latach przerwy Jerzy Janowicz wrócił do zawodowego tenisa. Powrót ten był na dodatek udany, bo Polak w pierwszej rundzie challengera w Rennes pokonał Tomasa Machaca z Czech. Spotkanie trwało blisko trzy godziny, a łodzianin dobrze wytrzymał je kondycyjnie.
Ponad dwa lata minęły od ostatniego występu Jerzego Janowicza na zawodowych kortach. W listopadzie 2017 roku Polak doszedł do ćwierćfinału challengera w Bratysławie, a w kolejnych dwóch sezonach zmagał się z kontuzjami. Powrót wielokrotnie przekładał, podkreślając, że chce wrócić zdrowy i w pełni gotowy do gry. W końcu ogłosił, że wystąpi we francuskim Rennes. W tamtejszym challengerze dostał „dziką kartę” od organizatorów, bo obecnie nie ma go nawet w rankingu ATP.
Tomas Machac to rywal, z którym Janowicz w najwyższej dyspozycji wygrałby bez najmniejszego problemu. 19-latek plasuje się dopiero w czwartej setce rankingu ATP. Dziś nawiązał wyrównaną walkę z łodzianinem, ale nie to było najważniejsze. Przede wszystkim Polak wytrzymał blisko trzy godziny rywalizacji. I choć momentami popełniał sporo niewymuszonych błędów, to udowodnił, że może wrócić do rywalizacji w tourze, jeśli tylko pozwoli mu na to zdrowie.
Janowicz znów nękał rywala serwisem, potrafił solidnie przyłożyć z forhendu. Nie brakowało dobrych drop szotów. Z bekhendu mylił się najczęściej, ale to bywało jego zmorą także przed kontuzją. W pierwszej partii jego sytuacja nie była dobra, bo Machac przy stanie 5:5 wywalczył premierowe przełamanie, lecz Polak natychmiast odpowiedział, a później okazał się lepszy w tiebreaku. Druga odsłona miała podobny przebieg, ale tym razem breaków nie było, a Czech zrewanżował się w decydującej rozgrywce.
Jeżeli po dwóch długich setach ktoś obawiał się o kondycję Janowicza, to obawy szybko zostały rozwiane. Łodzianin od razu wywalczył breaka, a niedługo później miał szansę na kolejnego. Przy stanie 3:2 dla Polaka mieliśmy przerwę medyczną, poprosił jednak o nią Machac. A nasz tenisista po prostu robił swoje – po raz kolejny przełamał rywala. Dość niespodziewanie problemy pojawiły się, gdy serwował na zwycięstwo w meczu. Stracił wówczas podanie, lecz kłopoty okazały się chwilowe. Ostatecznie Polak zwyciężył 7:6(3), 6:7(4), 6:4.
W całym meczu Janowicz posłał aż dziewiętnaście asów, miał też cztery podwójne błędy serwisowe. Wygrał 80% punktów po swoim pierwszym podaniu. W drugiej rundzie jego przeciwnikiem będzie rozstawiony z numerem dziesięć Francuz, Constant Lestienne. Mecz z zawodnikiem z początku trzeciej setki będzie zapewne dla Polaka kolejnym testem. Zaplanowano go jednak dopiero na środę. Tego dnia łodzianin powinien zagrać również w deblu.
źródło: tenisklub.pl